Cyfrowa Tożsamość dla wszystkich, to koniec wszelkich praw.


Unia Europejska planuje wprowadzić cyfrowy identyfikator dla wszystkich obywateli od dwa tysiące dwudziestego szóstego roku. Oficjalnie ma to ułatwić codzienne życie, procedury administracyjne, podróże i płatności cyfrowe mają być łatwiejsze. Jednak za tym projektem ukrywa się ryzyko.
Problemy z prywatnością, potencjalna kontrola rządu oraz możliwość, że scentralizowane systemy mogą mieć poważny wpływ na życie ludzi. Komfort to przede wszystkim obietnica. Rzeczywistość będzie znacznie bardziej restrykcyjna.
Cyfrowa tożsamość to cyfrowa wersja klasycznych kart identyfikacyjnych. Dokumenty tożsamości, paszport, prawo jazdy, dane zdrowotne i finansowe są przechowywane i łączone centralnie. W Unii Europejskiej jest to realizowane za pomocą portfela EUDI, Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej.
Celem jest, aby obywatele mogli identyfikować się cyfrowo i korzystać z różnych usług. Teoretycznie powinno to uprościć codzienne życie. Obietnica komfortu kusi.
Jednak rzeczywistość stojąca za tą cyfrową wygodą wygląda ponuro. Cyfrowe ID tworzą interfejs, dzięki któremu centralne systemy mogą podejmować dalekosiężne decyzje dotyczące dostępu do podstawowych obszarów życia. Nie chodzi tu tylko o logowanie się do agencji rządowej, ale także o potencjalny dostęp do kont bankowych, otrzymywanie opieki medycznej, możliwość podróżowania czy nawet otrzymywanie świadczeń rządowych.
Błąd techniczny, awaria systemu lub celowe ograniczenie przez władzę centralną mogą oznaczać, że ludzie zostaną wykluczeni z podstawowych usług z dnia na dzień. Ryzyko nie jest abstrakcyjną teorią. Przykłady z innych krajów, które już przeszły tę drogę, są wyraźnym ostrzeżeniem.
Na przykład w Indiach system tożsamości cyfrowej wielokrotnie prowadził do katastrofalnych problemów. Problemy techniczne i błędy uwierzytelniania sprawiły, że miliony ludzi nie mogły udowodnić swojej kwalifikacji do rządowej pomocy żywnościowej, co prowadziło do głodu w niektórych regionach. Więc komfort istnieje tylko na poziomie teorii.
Praktyczne ryzyko jest poważne. Sedno problemu tkwi w ogromnej koncentracji władzy generowanej przez cyfrowe tożsamości. Takie systemy tworzą infrastrukturę techniczną, dzięki której władze lub inne scentralizowane organy mogą dosłownie aktywować lub dezaktywować obywateli.
Takie narzędzie w rękach rządu ma ogromny potencjał do nadużyć. Krytyczna opinia, aktywizm polityczny czy zachowania opozycyjne mogą zostać zduszone w zarodku przez ukierunkowane, systematyczne ograniczenia. Ci, którzy nie działają zgodnie z systemem, mogą nagle zostać odcięci od życia cyfrowego.
Szczególnie niepokojące jest to, że te struktury władzy nie są statyczne. Nawet jeśli obecny rząd zapewni, że będzie wykorzystywał tę technologię wyłącznie dla dobra swoich obywateli, nie ma gwarancji, że przyszli zarządzający o złych intencjach nie nadużyją tej infrastruktury do własnych celów. Globalny trend jest zagrożeniem dla całego społeczeństwa.
Ponad sto osiemdziesiąt krajów na całym świecie pracuje nad wprowadzeniem odpowiednich systemów tożsamości cyfrowej. Dystopijny system sterowany centralnie jest więc technicznie absolutnie możliwy. Decydującym pytaniem nie jest już to, czy taka kontrola będzie miała miejsce, lecz jak daleko się posunie.
Konkretne przykłady z niedawnej przeszłości pokazują, jak szybko system reklamowany jako dobrowolny może przekształcić się w przymus. W Wietnamie w dwa tysiące dwudziestym drugim roku wprowadzono kompleksowy cyfrowy identyfikator. Wkrótce po uruchomieniu miliony kont bankowych zostały zamknięte bez ostrzeżenia, ponieważ nie były powiązane z nowym cyfrowym identyfikatorem.
To podejście imponująco pokazuje, jak rzekoma dobrowolność kończy się po utworzeniu infrastruktury. Nietrudno wyobrazić sobie podobną sytuację w Europie, gdzie dostęp do usług bankowych, podróży czy mediów społecznościowych stopniowo będzie łączony z wykorzystaniem portfela EUDI. To, co sprzedaje się nam jako komfort, w praktyce znacząco ograniczy wolność osobistą.
Kolejnym kluczowym punktem krytyki są ogromne zagrożenia dla prywatności. Dane, które łączą się w cyfrowej tożsamości, są najbardziej intymną częścią naszej tożsamości. Zawierają one nie tylko imię i nazwisko, ale także dane biometryczne, takie jak odciski palców czy skany twarzy.
Ponadto dostępne są dane dotyczące transakcji finansowych, dane podatkowe oraz wrażliwe dane medyczne. Zgromadzenie wszystkich tych informacji w jednym centralnym miejscu tworzy bezprecedensowy cel cyberataków. Udany atak lub wyciek danych może prowadzić do masowej kradzieży tożsamości, tworzenia szczegółowych profili osobowości lub celowego nadużycia tych danych.
Scentralizowane przechowywanie nie tylko ułatwia zarządzanie, ale także kontrolę, manipulację i potencjalne nadużycia przez agencje rządowe lub osoby trzecie, które uzyskują dostęp do tych systemów. Ten rozwój nie jest zjawiskiem europejskim, lecz ma wymiar globalny. Tożsamości cyfrowe są promowane nie tylko w Unii Europejskiej, ale są wdrażane na całym świecie, od Stanów zjednoczonych po Amerykę Południową, Afrykę i Azję.
Organizacje międzynarodowe, takie jak Bank Światowy czy Światowe Forum Ekonomiczne, aktywnie promują te projekty i pracują nad globalnymi standardami. To ryzyko wdrożenia scentralizowanych mechanizmów kontroli poprzez międzynarodowe porozumienia bez krajowych procesów demokratycznych pozwalających na wystarczającą kontrolę lub weto. Jeśli rozważymy możliwości i ryzyko, wyłania się jasny obraz.
Z jednej strony są możliwości, teoretycznie uproszczony dostęp do usług cyfrowych oraz bardziej efektywna administracja przy mniejszej ilości papierkowej roboty. Z drugiej strony istnieje ogromne ryzyko, całkowita kontrola nad kluczowymi obszarami życia, niebezpieczeństwo nadużyć danych i cyberataków, głębokie ograniczenie wolności osobistej oraz ogromny potencjał do instrumentalizacji i ucisku politycznego. Wniosek jest prosty.
Obiecana wygoda istniała jak dotąd tylko jako konstrukt teoretyczny. Jednak rzeczywiste skutki mogą prowadzić do nowych zależności i dalekosiężnych ograniczeń, które zasadniczo zmienią nasze otwarte społeczeństwo. Co więc możesz zrobić jako jednostka? Pierwszym i najważniejszym krokiem jest zwiększanie świadomości obywateli.
Kluczowe jest, by dostrzegać ryzyko, uważnie śledzić rozwój sytuacji politycznych i nie dawać się zaślepiać czystym obietnicom komfortu. W praktyce oznacza to utrzymywanie własnych danych w decentralizacji w najlepszym możliwym stopniu oraz aktywne informowanie się o alternatywnych opcjach finansowych i tożsamościowych, które nie zależą od centralnych organów kontroli. W dłuższej perspektywie warto rozważyć opcje międzynarodowe, takie jak konta zagraniczne w innych krajach jako plan B, lub szeroka dywersyfikacja inwestycji, aby zmniejszyć zależność od jednego systemu rządowego.
Przede wszystkim jednak musimy prowadzić publiczne dyskusje i domagać się od polityków, by demokratyczna kontrola, przejrzystość i ochrona praw podstawowych były najważniejszymi priorytetami. Tożsamości cyfrowe to globalny spisek, który głęboko narusza wolność osobistą. Komfort to tylko pretekst.
Krytyczna obserwacja, osobiste przygotowanie i aktywna debata społeczna są kluczowe dla utrzymania kontroli nad własnym życiem i zapewnienia sobie przyszłości w wolności i samostanowieniu.
.





























Komentarze są wyłączone